On with painting the Cursed City! Two new bat swarms have been converted, painted and added to a pile of finished miniatures. I am still figuring out how to make giant bats look good (I don't really like the original models). Probably I'm gonna convert one and use a spare Grymwatch Harrier for the second one. We will see!
Już-już miałem pomalować na ogłoszony przez Borgnine'a heavy metalowy karnawał blogowy elfa z tapirem, ale wyczytałem w internetach, że w tym roku minęła 40. rocznica odgryzienia przez Ozzy'ego głowy nietoperza. Pomyślałem, że to jest heavy metal pełną gębą i wykorzystałem okazję, żeby pchnąć do przodu temat Cursed City - tym razem o kolejne dwa nietoperki. Trochę je skonwertowałem i pomalowałem inaczej niż pierwszą parkę (można porównać pod Cursed City Bat Swarms #1-2). Dodatkowo, żeby przydać nieco metalowości, załączam fotkę z bladym, długowłosym młodzieńcem z metalem w garderobie.
Fajne te luftmyszy.
OdpowiedzUsuńI fajnie, że malowanie Cursed City dwa kroczki bliżej końca.
UsuńCzerwonookie potworki - to lubię!
OdpowiedzUsuńPełna zgoda!
UsuńŚwietne nietoperki. :)
OdpowiedzUsuńChmarność wyszła im jak nigdy.
UsuńHaha... Ależ pokrętne wpasowanie się w temat:-) Modele czad!
OdpowiedzUsuńWszystko przez to, że ten elf to chyba jednak glam rock był, a nie heavy metal :P Kusiło też, żeby pomalować kogoś na KISS-owo, ale też miałem wątpliwości, jaki to nurt. A Black Sabbath to chyba jednak ojcowie założyciele :D
UsuńZajebioza 😊
OdpowiedzUsuńBardzo klimatyczny oddział.
Dzięki! Nietoperki jednak robią robotę :)
UsuńŁadna mu wyszła mroczna sesja zdjęciowa na cmentarzu, nie ma co :D
OdpowiedzUsuńUbawiła mnie wizja, że mogła by być to sesja na Instagrama, z jakąś insta-girlfriend pstrykającą mu foty spomiędzy nagrobków :D
Usuń